Chodzi o to ,że w tym tygodniu nie miałam wgl czasu kurde nauka i tak dalej. Dlatego rozdział będzie trochę później niż przewidywałam czyli nie w pon... Przepraszam..
Mam nadzieję ,że nie będziecie źli :*
Magic Rose
13.04.2015
6.04.2015
"Nie bój sie śmierci ,jest częścią Twojego życia" One Shot+ ważna notka
No tak jest to one shot pisany dawno zresztą dowiecie się czemu go umieszczam na końcu. Utworzyłam coś takiego jak "Zapytaj bohatera" więc jak macie jakieś pytania to piszcie :)
Magic Rose
***
Występują:
Martina
Mercedes
Candelaria
Lodovica
Nicolas
Samuel
Jorge
---
Mercedes ma 24 lata. Jest szczupłą i piękną blondynką. Dobrze zna
się na modzie. Rano wstała jak zwykle koło 6. Ubrała się i rozczesała włosy.
Wzięła do rąk prostowniczkę i wyprostowała włosy. Nałożyła na twarz fluid i
mocno pomalowała usta. Rzęsy podkręciła czarnym tuszem. Ubrała na siebie żółtą sukienkę z falbaną i pastelowe buty. Zabrała torebkę wiszącą w holu i
ubrała czarny płaszcz. Wyszła do pracy. Szła długo rozglądając się nerwowo
wokół. Miała wrażenie ,że ktoś ją obserwuje. Szybkim krokiem weszła do budynku
w ,którym miała rozpocząć swoją pracę. Wytarła buty i odłożyła płaszcz.
Otworzyła swoje drzwi do gabinetu i usiadła przy biurku. Od razu zadzwoniła do
swojej przyjaciółki.
-Hej Cande.
-Cześć kochana co tam ?
-Mam pewien problem... Czuję ,że ktoś mnie obserwuje. Boje sie
,ale okej mniej więcej mam wszystko pod kontrolą informuje tylko jakby znaleźli
trupa.
-Weź nawet nie żartuj. Dzwonie po gliny.
-Nie... Proszę. Pamiętasz tego policjanta Blanco ?
-No. Ciacho z niego. Mrau.
-Proszę Cie. Dobra mniejsza. Mam prośbę weź go zawiadom ,że
potrzebuję jego pomocy. W końcu ma okazje się odwdzięczyć.
-Mechi czy ja o czymś nie wiem ?-Zapytała śmiejąc się.
-Nie przesadzasz ? Nie mój typ.
-Ok spoko już do niego dzwonie. Bay. Nie daj sie zabić ok ?
-Spróbuję. Pa.
Odłożyłam telefon i wyjęłam z szuflady pistolet. Przypięłam go
sobie do stanika i z powrotem zapięłam kieckę. Usiadłam na kanapie i w spokoju
czekałam na mojego pierwszego pacjenta. Nagle drzwi się lekko uchyliły ,a ja
wyciągnęłam nerwowo pistolet i wymierzyłam w drzwi. Szpara coraz bardziej się
zwiększała. W końcu zobaczyłam Jorge . Miałam ochotę go zabić.
-Mogłeś zginąć.-Mruknęłam opadając na kanapę.
-Słodka jesteś jak się denerwujesz.-Uśmiechnął się.
-Dobra, dobra nie miałeś pieprzyć głupot ,miałeś mi pomóc.
-Zamieniam się w słuch.
-Od rana czuję ,że ktoś mnie obserwuje. Potrzebuję pomocy sama
sobie nie dam rady. Wiesz dobrze ,że ja nigdy się nie mylę.
-Oj tak.-Powiedział wodząc spojrzeniem po jej ciele.-Boisz się ?
"Nie no ten człowiek nie może odpuścić nie ?!"-Pomyślała
Mercedes.
-Nie kur** chyba mnie znasz nie ?
-To po co mnie wzywałaś ?
-Bo nie chce zostać znaleziona martwa ?
-Na pewno ?
-Blanco nie przeginaj nadal potrafię strzelać.
-Haha. Nic się nie zmieniłaś.
Podszedł do niej i spojrzał w jej oczy. Miał ochotę na coś więcej
niż tylko patrzenie ,ale przerwało im pukanie do drzwi.
-Wejdź.-Krzyknęła Mechi.
-Dzień dobry.-Rozległ się dźwięk gdy do pokoju weszła brunetka.
-Witaj Martina jak się dzisiaj czujesz ?
-Tak jak co dzień.-Powiedziała obojętnie Tini.
Rzuciła na kanapę torebkę i sama na niej usiadła. Dopiero po
,krótkim czasie zorientowała się ,że w pomieszczeniu jest także Jorge.
-Co on tu robi ?
-Spokojnie to mój przyjaciel.
-Yhym.
-Pokaż ręce.-Rozkazała Mercedes brunetce.
Ona posłusznie podwinęła rękawy i pokazała swoje gojące się
blizny.
-Pięknie. Widzę ,że sobie radzisz tak ?
-Można tak powiedzieć.
-Co się stało ?
-Po za gwałtem i tym ,że chłopak mnie uderzył to nic.-Uśmiechnęła
się sarkastycznie.
Jorge już miał podejść ,ale Mercedes spiorunowała go spojrzeniem.
-Wiem ,że ciężko Ci mówić o tych zdarzeniach ,ale uwierz mi będzie
Ci lepiej gdy się wygadasz.
-Tak ,wiem to ,ale nie dam rady dopóki ten koleś tu jest.
Mechi popatrzyła z czułością na Blanco ,a potem rzekła:
-Jorgi idź na balkon rozejrzyj się muszę mieć trochę prywatności.
Jorge wstał i z niewyraźną miną wyszedł na zewnątrz.
Martina opowiedziała wszystko od początku do końca. Nie obyło się
bez łkania i poprawiania makijażu.
-Nie mam już po co żyć. Codziennie rano patrzę z obrzydzeniem w
lustro. Nienawidzę siebie.
-Tinuś... Jesteś młoda i piękna. ja wiem to jest trudne ,ale
musisz być silna dasz radę jestem przy tobie. Na samym początku zgłosisz gwałt
na policję. Będzie po tym lepiej. Będziesz czuła się bezpieczniej.
Martina nie przeczyła więc Mechi ciągnęła dalej:
-Jorge... Ten chłopak ,który wyszedł na zewnątrz jest policjantem.
Spokojnie to mój kolega. Nie denerwuj się.
Nagle Jorge wpadł do środka i zasłonił wszystkie rolety.
-Tam jest snajper.-Rzucił szybko.-Chowajcie się tam.-Wskazał na
miejsce pełne moich papierów.
Ani Mercedes ,ani Martina nie ruszyły się z miejsca.
-Miałeś mi nie przerywać.-Skarciła Jorge Mechi.
-Człowieku tam jest gościu ,który chce Cię zabić!
-Dawaj spluwę.-Powiedziałam.
-Nie dam Ci jej!
Mercedes podeszła do niego i zabrała mu pistolet ,który był
przyczepiony do jego biodra. Stanęła przy onie otworzyła je lekko i wycelowała.
Oddała jeden strzał. Wiedziała ,że trafiła. Weszła do środka odsłoniła rolety i
dodała:
-Na czym skończyłyśmy ?
Martina uśmiechnęła się i zaczęły całą sesje od nowa. Kiedy
skończyły Tini wyszła z gabinetu.
-Ty jesteś nie normalna.-Powiedział Blanco.-Wiesz jakie to było
niebezpieczeństwo ?!
-Oj Jorge nie przesadzaj ,nie jest tak źle. Gościu nie żyję ,a ty
nic nie powiesz o mnie policji.
-Kto powiedział ,że nie powiem ?
Mercedes podeszła do niego i wpiła się w jego usta.
-Dziękuję-Szepnęła.
*Cztery godziny później*
Mercedes skończyła pracę i zamknęła wszystkie drzwi. Wyszła na
świeże powietrze. Szła przed siebie. Wolno stawiając kroki. Gdy byłam już przy
swoim mieszkaniu podeszłam do skrzynki na listy i wyjęłam pocztę. Otworzyłam
drzwi i weszłam do salonu. Usiadłam na kanapie. Wzięłam do ręki pocztę i
zaczęłam ją przeglądać. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to była duża koperta
z napisem "Serial". Otworzyłam ją i błądziłam wzrokiem po papierze.
"Droga Mercedes!
Mamy dla Ciebie bardzo interesującą propozycję.
Chcielibyśmy ,żebyś zagrała w naszym najnowszym serialu
"Violetta".
Opowiada on o dziewczynie ,której mama umarła,
pozostawiając po sobie tylko pamiętnik i ojca.
Dziewczyna ma ogromny talent ,ale do rzeczy ,czy chciałabyś
zagrać jej rywalkę ?
Nazywałabyś sie Ludmiła Ferro.
Tyle możemy Ci na razie zdradzić.
Jeżeli chcesz grać rolę Ludmiły Ferro proszę zadzwoń pod numer
690046678.
Pozdrawiamy twórcy serialu Violetta!"
Mechi natychmiast zadzwoniła pod wyznaczony numer i przyjęła
ofertę o pracę. Na następny dzień Mercedes ubrała na siebie białą sukienkę z różową wstążką. Wyszła z domu i poszła na plan
filmowy. Tam zobaczyła wiele nowych twarzy ,ale wśród nich znalazła parę osób
,które znała. Zobaczyła tam Candelarie.
Szybko do niej podbiegła i rzuciła się na nią od tyłu.
-Canduś!
-Aaaaaa! Mechi ?! To ty ???
-Taaaaaak!
-OMG! Co ty tu robisz ?
-Gram!
-Wow ja też!
-Witajcie wszyscy. Widzę,że nie możecie się doczekać kiedy
dostaniecie swoje scenariusze. Teraz przeczytam kto zagra jakaś postać.
-Martina-Violetta.
Za każdym razem gdy Mercedes slyszała jakieś imię rozglądała się
po sali ,żeby dostrzec ,kto jest daną osobą.
-Mercedes-Ludmila
-Ruggero-Federico
-Jorge-Leon
-Candelaria-Camila
-Lodovica-Franceska
-Nicolas-Andres
-Samuel-Broadway
-Na razie jest tylko tyle osób ,ale będzie ich więcej. Codziennie
szukamy odpowiednich ludzi do tego serialu.
Mercedes podeszła do obcego chłopaka ,który stał sam opierając się
o ścianę.
-Hej.-Uśmiechnęła się Mechi
-Cześć.
Ruggero spuścił wzrok i wlepił go w podłogę.
-Jak się nazywasz ?
-Ruggero.
-Mercedes.
-Ładne imię.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.
Nastała denerwująca cisza.
-Śmieszne włosy.-Powiedziała Mechi czochrając jego grzywkę.
On tylko na nią spojrzał i uśmiechnął się. Mercedes wzięła
karteczkę i długopis. Napisała na niej swój numer telefonu i wsadziła
chłopakowi do kieszeni.
-Zadzwoń kiedyś.
-Zadzwonię.
Mercedes podeszła do Candelari i wzięła ją za rękę.
-Chodź do mnie.
-Spox.
Szły szybkim krokiem potykając się po drodze o różne gałęzie.
-Kto to był ?-Zapytała przerywając ciszę Cande.
-Ale kto ?
-No ten chłopak.
-Ah on. Kolega.
-Tylko kolega ?
-Nie znam go nawet.
-Jak byłaś w Londynie to nie musiałaś znać Jorge ,żeby się z nim
przespać.-Zaśmiała się Cande.
-Nie przeginaj . Po za tym byłam wtedy
pijana.
-Tak opowiadałaś ,ale czy to była prawda ?
-Haha bardzo śmieszne.
-O widzisz śmiejesz się.
Dziewczyny weszły do domu i włączyły telewizor. Oglądały jakieś
seriale. Nic ciekawego. Po niedługim czasie do Mechi zadzwonił telefon.
-Halo ?
-Cześć tu Ruggero.. Miałem zadzwonić.
-Oh tak. Cześć.
-Masz ochotę gdzieś wyskoczyć ?
-Tak bardzo chętnie.
-Wpadnę koło siódmej.
-Oki czekam.
Odłożyła słuchawkę i zaczęła wstawać z kanapy.
-Kto dzwonił ?
-Rugi.
-Znowu on ? Czego chciał ?
-Umówić się.
-Na randkę ?!
-Nie no coś ty...
-Haha dobra szykuj się. Pamiętaj tylko ,żeby nie było tak jak z
tym gliną...-Zaśmiała się Cande.
-Bardzo śmieszne..
Marcedes poszła na górę i się ubrała oraz pomalowała.Czarna sukienka idealnie pokazywała jej szczupłe,długie nogi i
chudy brzuch. Oczy pomalowała na ciemny kolor. Zeszła na dół i pokazała się swojej
przyjaciółce.
-Nono laska.
-Dzięki.-Uśmiechnęła się lekko Mercedes.
-Dobra młoda ja już spadam.
-Bay.
Candelaria bardzo często używała słowa "młoda" gdy
mówiła o Mechi. Nikt nie wiedział czemu tę tajemnicę znały tylko one. Mechi
poprawiła włosy i podeszła do drzwi ,oczekując w nich Ruggi'ego. W końcu
chłopak podszedł do drzwi i zadzwonił dzwonkiem. Mercedes objęła uściskiem klamkę
i nacisnęła ją ,tym samym otwierając drzwi. Wyszła na zewnątrz zamykając
mieszkanie.
-Cześć. Ładnie wyglądasz.-Powiedział z uśmiechem chłopak.
-Dziękuję.
Ruggero pocałował Mercedes w dłoń. Wziął jej rękę i
prowadził w stronę restauracji. Merchi w tym momencie poczuła coś czego nigdy
przy nikim nie czuła. Ścisnął jej się żołądek ,a serce zaczęło szybciej bić. Od
samego początku widziała we Włochu coś niesamowitego. Codziennie ją zaskakiwał.
Na jednym spotkaniu się nie skończyło. Były kolejne. W końcu oboje się w sobie
zakochali. Jednak żadne z nich tego nie chciało... Oboje się do tego nie
przyznawali.Bali się... Nie chcieli stracić przyjaźni. Pewnego dnia na planie
filmowym scenarzysta dał im scenariusz ,którego mięli nauczyć się na za
tydzień. Była tam pewna scena ,która zaważyła na ich całym życiu. Mechi cały
scenariusz przestudiowała i w pewnym momencie przestało jej bić serce.. Po
prostu się zatrzymało na parę minut. Wzięła kartki i podeszła do Włocha ,który
własnie jadł obiad. Usiadła na przeciwko niego. Wpatrywała się w twarz
przyjaciela. Później on spojrzał w jej tęczówki ,w których mógł się rozpłynąć.
Penetrował je całe. Szukał w nich powodu jej smutku. Nie był jednak w stanie go
znaleźć. Zamknęły się na światło dzienne. Nie chciała by ktokolwiek wiedział
czego się tak boi. Wolała zachować to dla siebie i ukryć na samym dnie serca.
Bała się spojrzeć w oczy brunetowi. Wiedziała ,że gdy to zrobi zdradzi siebie.
On już będzie wszystko wiedział. Wstała z krzesła i wyszła do domu. Ruggero
nadal zastanawiał się czemu jego przyjaciółka tak się zachowuje. Jedna
rzecz, jeden moment może zniszczyć całe życie człowieka ,albo je naprawić.
Wziął do ręki scenariusz i zaczął go czytać. Jednak w pewnym momencie zobaczył
coś co zaważyło na ich losie.
"-Federico! Zrozum mnie ja mam tego dość cały czas mnie
olewasz ,a podobno się przyjaźnimy..Dobrze wiesz ,że nie potrafię ufać jak ktoś
mnie zrani.
-Przepraszam. Ostatnio miałem mało czasu. Wszystko przez te
święta.
-Kiedyś dla mnie miałeś czas.
-Ludmi. Proszę wybacz mi.
-Nie wiem czy potrafię.
Federico podchodzi do niej i ją całuję."
Ten kto pisał ten scenariusz nie miał pojęcia jak bardzo może
zranić osoby ,które muszą to grać ,ale skąd mógł wiedzieć skoro żadne z nich
nie okazywało swoich uczuć ? W tym właśnie momencie Ruggi zdał sobie sprawę ,że
kocham Mercedes. Tyle lat znajomości, tyle szczerych rozmów, tyle zwierzeń,
tyle śmiechu i tyle łez. Niby nic ,a jednak coś. Coś się między nimi stało
przez te lata. Coś czego żadne z nich nie rozumiało. Miłość potrafi zmienić
człowieka. Może zmienić go w potwora ,albo sprawić ,że stanie się bardziej ufny
otoczeniu. Każdy dzień ,każda chwila zmieniała ich życie powoli ,ale jednak.
Każde spotkanie ,każdy dotyk ,nieśmiałe spojrzenie budziło nadzieję. Starali
się zapomnieć udawać ,że nic się nie stało.
*tydzień później*
Mercedes po raz kolejny wcieliła się w rolę Ludmiły ,a Ruggero w
Federico. Weszli na plan filmowy w ogóle nie odzywając się do siebie.
-Mercedes i Ruggero proszoni są na plan.
Mechi zbladła ,ale wykonała polecenie. Odegrali całą scenę aż do
pocałunku. W tym momencie wszystko się skomplikowało. Ruggero podszedł do niej.
Zamknął oczy i wpił się w jej usta. Pocałunek nie trwał długo ,ale był
magiczny. Oboje czuli jakby ich języki wiły się w wspólnym tańcu. Jednak ta
chwila nie trwała długo. W końcu się od siebie oderwali. Patrzyli na siebie
dłuższą chwilę aż reżyser krzyknął "cięcie".Wtedy Mechi oddaliła się
od Ruggi'ego. Nie rozmawiali o zaistniałej sytuacji ,a ich rozmowy przypominały
raczej wyrywki z dialogu.
-Hej.
-Em cześć.
-Co tam ?
-Ym. Em. Yh. Om.
-Aha.
-No to pa.
-Co ? A no tak pa.
Od czasu tego zdarzenia żadne z nich nie było normalne. Dokładnie
rok później Martina ,kuzynka Ruggero postanowiła z nim o tym porozmawiać.
-Rugi co się stało między tobą ,a Mechi ?
-Nic takiego.
-Nie wcale ,od czasu.. czekaj.. czy ty przypadkiem się w niej nie
zakochałeś ?
-Nie no co ty.
-Przestań kłamać za dobrze Cię znam.
-Nie kłamię.
-Ruggi!
-No dobra. I co Ci to da ?
-Zachowujecie się jak dzieci.
-Proszę Cię to nie twój interes.
-Masz do niej iść i z nią pogadać. Chcesz ją stracić ?
-Nie.
-No więc idź ,weź mój samochód.
Ruggero pojechał do domu Mercedes. Zapukał do drzwi i czekał aż
otworzy.
-Hej. Co ty tu robisz.
On nic nie mówił podszedł do niej i wpił się w jej usta. Pocałunek
nie trwał długo ,ale dawał dużo do zrozumienia.
-Kocham Cię...
-Ja Ciebie też.
Pewnie wiele osób chciałaby żeby miłość nie bolała ,ale to nie
możliwe... Miłość zawsze boli.
Pięćdziesiąt lat później Mercedes przeszła na emeryturę ,a
Ruggero... on umarł pozostawiając w jej sercu pustkę ,jednak przed swoją
śmiercią powiedział coś co napawało ją nadzieją....
"Zobaczymy się wkrótce słonko"..
----
Jest to One Shot ,który napisałam pół roku temu. Chciałam go dać na jakiś konkurs ,ale on się chyba nie rozstrzygnął `czy coś nwm. W każdym razie napisałam go dawno ,ale postanowiłam dodać ponieważ chciałam stwierdzić czy mój styl pisania się zmienił i nad czym muszę jeszcze popracować :)
--
Miłego czytania pysiaki <3
5.04.2015
Descubri 3.
Dedykacja dla Caroline <3 Moja kochana była ze mną od samego początku i w trudnych chwilach i w tych dobrych <3 Kocham Cię <3
*Non so se va bene. non so se non va.
*Non so se va bene. non so se non va.
Non so se tacere o dirtelo ma.*
Rano około godziny szóstej trzydzieści Ludmiła wyszła z domu i spacerowała. Rozmyślała o przeszłości. O tych wszystkich ludziach ,którzy ją skrzywdzili. Chłopak o czekoladowych tęczówkach znaczył dla niej tak wiele ,jednak nie potrafiła kochać go w taki sposób jak on tego oczekiwał. Przynajmniej tak myślała. Odszedł ,a ona nie potrafiła go zatrzymać Z rozmyśleń wyrwał ją widok Federico. Za każdym razem gdy widziała, słyszała ,albo czuła jego obecność każda nawet najmniejsza część jej ciała drgała, skóra robiła się gorąca ,a jej myśli były skupione wyłącznie na nim. Pragnęła go. Chciała móc go dotknąć, pocałować, usłyszeć choćby jedną literę skierowaną do niej. On także ją zauważył. Szybko odwróciła wzrok. Chłopak podszedł do niej i stanął obok. -Czemu mnie unikasz?-Zapytał
Milczala patrząc smutno w pustą przestrzeń. Federico nie zamierzał się poddawać. Patrzył na nią. Kiedy chciała odejść, chwycił jej dłoń i odwrócił jej twarz ku jego. Spojrzał w jej bursztynowe tęczówki. Dobrze pamiętała to spojrzenie, to w nim się zakochała.
-Czemu mnie unikasz?-Powtórzył.
-Boje się... Nie dam rady już udawać ,że jestem silna ,bo nie jestem. Fede rozpadam się... Z każdym dniem na coraz mniejsze kawałeczki. Nie jestem w stanie się pozbierać.-Jej oczy momentalnie się zeszkliły.-Nie umiem. Jestem słaba ,nie potrafię walczyć. Wszyscy moi bliscy... Tracę ich. Każdy kto jest mi bliski... umiera... Nie jestem w stanie ich zatrzymać. Wszystko niszczę. Dlatego nie chcę ,żebyś był blisko... Nie chcę Cię stracić...
Zamknęła zmęczone powieki i pozwoliła płynąć łzom. Uciekła. Nie chciała po raz kolejny go stracić. Biegła przed siebie ,nie zważając na nierówną drogę. Wróciła do domu. Było bardzo cicho. Aż za bardzo. Otworzyła drzwi i weszła do salonu. Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Na podłodze leżały dwa rozerwane ciała. Rozpoznała w nich swoich rodziców.Uklękła przy ciele swojej matki. Wyciągnęła telefon i zadzwoniła na policję. Po paru minutach przyjechali. Otworzyła im drzwi i zaprowadziła do miejsca zbrodni.
-Mercedes?
-Marcus? To ty? Tak dawno Cię nie widziałam!
Dziewczyna podbiegła do Marcus'a i przywarła do jego klatki piersiowej.
-Gdzie ty się podziewałaś?-Zapytał
-Teraz nazywam się Ludmiła.
-Okej rozumiem. Czemu mnie wezwałaś?
Pokazała dłonią w stronę poszarpanych ciał.
-Miri ile jest ciał?
-Trzy.
-Dwójka to Twoi rodzice tak?
Skinęła głową.
-Sprawdź czy trzecie ciało ma jakieś dokumenty.
Okazało się ,że trzecią osoba nazywała się Michael Morano. Był dawnym wojskowym. Służył w korpusie. Był dawnym przyjacielem Marcus'a. Ktoś kto to zrobił nie chciał zabić rodziców Ludmiły. Celem był Michael. Przyjechał do rodziców Ludki po to ,aby przekazać Ludmile ważną informację. Najprawdopodobniej przez to zginął.
-Ludmi... Mam dla Ciebie propozycję. Nie najlepszym pomysłem jest żebyś tu spała. Będziesz objęta ochroną świadków. Zamieszkasz najprawdopodobniej w moim domu. Tak będzie najlepiej.
-Dobrze.-Zgodziła się.
Sama miała go o to poprosić, bała się. Poszła na górę spakować swoje najpotrzebniejsze rzeczy. Ubrała na siebie błękitną sukienkę i szpilki. Poprawiła makijaż. Zeszła na dół z dość dużą walizką.
-Wow.-Powiedział patrząc na wystrojoną Ludmiłe.
-Pomożesz?-Jęknęła.
Szybko do niej podbiegł i zabrał ogromny bagaż. Zaprowadził ją do samochodu i go odpalił. Nie jechali długo. Kiedy dojechali pokazał jej gdzie będzie spać ,a sam pojechał do pracy. Ludmiła zaczęła się rozpakowywać.
Później zadzwoniła do Martiny.
-Hej Tini.
-Cześć Lusia co tam?
-Długo by opowiadać. Masz ochotę się dzisiaj spotkac?
-Jasne. Kiedy?
-Może za pół godziny w naszej ulubionej kawiarni okej?
-Dobra.
Rozłączyła się. Po rozpakowaniu się wyszła z domu. Szła powolnym krokiem. Nie spieszyła się. Wsiadła do autobusu i pojechała do kawiarni. Weszła do dużego pomieszczenia i zajęła stolik. Po kilku minutach przyszła także Martina. Ludmi wstała i przytuliła się do przyjaciółki.
-Cześć!
-Hej.
-Co u Ciebie słychać?
-Pewnie słyszałaś już wszystko od Fede.
-No właśnie nie. Wpadł do domu jak torpeda , zamknął się w pokoju i tyle go widziałam Co się między wami stało?
-Nie po to chciałam z tobą pogadać.
-Lusia co jest?
-Obiecaj ,że nikomu nie powiesz. Dobrze?
-Jasne !
-Jakiś psychopata chciał mnie zabić ,ale nie było mnie w domu ,bo gadałam z Federico. Podobno do mojego domu przyjechał pułkownik Morano. To dawny znajomy moich rodziców. Właściwie nadal nie wiem skąd oni go znają. Ten koleś... on.... zabił moich rodziców... i ..i... tego pułkownika.... Ja się boje pomóż mi Tini!
Martina nie wiedziała co odpowiedzieć. Mocno chwyciła dłoń Ludmiły. Milczały obie. Wsłuchując się w stukot deszczu. Żadna nie chciała przerywać tej błogiej ciszy ,lecz w pewnym momencie Ludmiła krzyknęła.
-Padnij.
Nie zastanawiając się dłużej Tini wykonała rozkaz. Jednak zorientowała się trochę za późno. Dostała kulką w rękę.
-Snajper! Dzwońcie na policję.-Wrzasnęła Ludka.
Sama zadzwoniła na pogotowie by pomóc przyjaciółce. Cały czas uciskała ranę ,żeby dziewczyna się nie wykrwawiła. Do kawiarni wbiegł przerażony Marcus.
-Ludmiła nic Ci nie jest?
-Nie mi nie ,ale moja przyjaciółka... ona dostała.
-Chodźmy z tąd!
-Nigdzie bez niej nie idę!
-Uparta jesteś. No dobra zabieramy ją i jedziemy do prywatnego szpitala. Tak też zrobił wziął na ręce ranną i wsiadł do samochodu. Zawiózł dziewczynę do szpitala i wrócił z Ludmi do domu.
-Czemu nie zostaliśmy! Marcus ja muszę tam być!
-Uspokój się w końcu. Twoi rodzice kazali mi się Tobą zajać ,a ty to wszystko utrudniasz!
-Co? Jak moi rodzice? Przecież przyjechałeś tam po mnie!
-Szlag. No dobra byłem wcześniej ,ale to nie ma znaczenia.Musimy...
-Ma i to duże.-Przerwała mu.-Jak mi nie powiesz to zamieszkam z Martiną!
-Zachowujesz się jak dziecko! Ludmiła zrozum ,że w życiu nie można mieć wszystkiego! Jak będziesz to wiedzieć będzie jeszcze gorzej rozumiesz!
Ludmiła czuła bezsilność. Wiedziała ,ze to niebezpieczne ,ale nie mogła mieszkac z kimś kto ją okłamuje.
-Musisz mi powiedzieć.
-A ty dalej swoje.
-Nie skończyłam. Będę pracować z Tobą nauczysz mnie samoobrony i powiesz wszystko od początku do końca.
-Ty i walka? Ludmi popatrz na siebie.
-Przekonasz się co potrafię.
-No okej skoro tak chcesz to dobrze.
-Dobra zaczniemy od jutra ok?
-Jak chcesz.
-Teraz zawieź mnie do tego szpitala ,bo muszę przy niej być.
Bez słowa odwiózł ją w tamto miejsce. Nie okazywał tego ,ale był bardzo zaskoczony tym ,że Ludmiła potrafiła postawić na swoim. Podziwiał ją za to. Na początku miał ją za rozwydrzoną nastolatkę ,choć był od niej starszy o 3 lata. Od tamtego momentu jego znanie na jej temat było zupełnie inne. Poznał ją. Zobaczył w niej czuła, słodką, opiekuńczą dziewczynę ,która po prostu się zagubiła. Sam wrócił do domu. W domu zastał bałagan ,a na stole leżały...
Milczala patrząc smutno w pustą przestrzeń. Federico nie zamierzał się poddawać. Patrzył na nią. Kiedy chciała odejść, chwycił jej dłoń i odwrócił jej twarz ku jego. Spojrzał w jej bursztynowe tęczówki. Dobrze pamiętała to spojrzenie, to w nim się zakochała.
-Czemu mnie unikasz?-Powtórzył.
-Boje się... Nie dam rady już udawać ,że jestem silna ,bo nie jestem. Fede rozpadam się... Z każdym dniem na coraz mniejsze kawałeczki. Nie jestem w stanie się pozbierać.-Jej oczy momentalnie się zeszkliły.-Nie umiem. Jestem słaba ,nie potrafię walczyć. Wszyscy moi bliscy... Tracę ich. Każdy kto jest mi bliski... umiera... Nie jestem w stanie ich zatrzymać. Wszystko niszczę. Dlatego nie chcę ,żebyś był blisko... Nie chcę Cię stracić...
Zamknęła zmęczone powieki i pozwoliła płynąć łzom. Uciekła. Nie chciała po raz kolejny go stracić. Biegła przed siebie ,nie zważając na nierówną drogę. Wróciła do domu. Było bardzo cicho. Aż za bardzo. Otworzyła drzwi i weszła do salonu. Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Na podłodze leżały dwa rozerwane ciała. Rozpoznała w nich swoich rodziców.Uklękła przy ciele swojej matki. Wyciągnęła telefon i zadzwoniła na policję. Po paru minutach przyjechali. Otworzyła im drzwi i zaprowadziła do miejsca zbrodni.
-Mercedes?
-Marcus? To ty? Tak dawno Cię nie widziałam!
Dziewczyna podbiegła do Marcus'a i przywarła do jego klatki piersiowej.
-Gdzie ty się podziewałaś?-Zapytał
-Teraz nazywam się Ludmiła.
-Okej rozumiem. Czemu mnie wezwałaś?
Pokazała dłonią w stronę poszarpanych ciał.
-Miri ile jest ciał?
-Trzy.
-Dwójka to Twoi rodzice tak?
Skinęła głową.
-Sprawdź czy trzecie ciało ma jakieś dokumenty.
Okazało się ,że trzecią osoba nazywała się Michael Morano. Był dawnym wojskowym. Służył w korpusie. Był dawnym przyjacielem Marcus'a. Ktoś kto to zrobił nie chciał zabić rodziców Ludmiły. Celem był Michael. Przyjechał do rodziców Ludki po to ,aby przekazać Ludmile ważną informację. Najprawdopodobniej przez to zginął.
-Ludmi... Mam dla Ciebie propozycję. Nie najlepszym pomysłem jest żebyś tu spała. Będziesz objęta ochroną świadków. Zamieszkasz najprawdopodobniej w moim domu. Tak będzie najlepiej.
-Dobrze.-Zgodziła się.
Sama miała go o to poprosić, bała się. Poszła na górę spakować swoje najpotrzebniejsze rzeczy. Ubrała na siebie błękitną sukienkę i szpilki. Poprawiła makijaż. Zeszła na dół z dość dużą walizką.
-Wow.-Powiedział patrząc na wystrojoną Ludmiłe.
-Pomożesz?-Jęknęła.
Szybko do niej podbiegł i zabrał ogromny bagaż. Zaprowadził ją do samochodu i go odpalił. Nie jechali długo. Kiedy dojechali pokazał jej gdzie będzie spać ,a sam pojechał do pracy. Ludmiła zaczęła się rozpakowywać.
Później zadzwoniła do Martiny.
-Hej Tini.
-Cześć Lusia co tam?
-Długo by opowiadać. Masz ochotę się dzisiaj spotkac?
-Jasne. Kiedy?
-Może za pół godziny w naszej ulubionej kawiarni okej?
-Dobra.
Rozłączyła się. Po rozpakowaniu się wyszła z domu. Szła powolnym krokiem. Nie spieszyła się. Wsiadła do autobusu i pojechała do kawiarni. Weszła do dużego pomieszczenia i zajęła stolik. Po kilku minutach przyszła także Martina. Ludmi wstała i przytuliła się do przyjaciółki.
-Cześć!
-Hej.
-Co u Ciebie słychać?
-Pewnie słyszałaś już wszystko od Fede.
-No właśnie nie. Wpadł do domu jak torpeda , zamknął się w pokoju i tyle go widziałam Co się między wami stało?
-Nie po to chciałam z tobą pogadać.
-Lusia co jest?
-Obiecaj ,że nikomu nie powiesz. Dobrze?
-Jasne !
-Jakiś psychopata chciał mnie zabić ,ale nie było mnie w domu ,bo gadałam z Federico. Podobno do mojego domu przyjechał pułkownik Morano. To dawny znajomy moich rodziców. Właściwie nadal nie wiem skąd oni go znają. Ten koleś... on.... zabił moich rodziców... i ..i... tego pułkownika.... Ja się boje pomóż mi Tini!
Martina nie wiedziała co odpowiedzieć. Mocno chwyciła dłoń Ludmiły. Milczały obie. Wsłuchując się w stukot deszczu. Żadna nie chciała przerywać tej błogiej ciszy ,lecz w pewnym momencie Ludmiła krzyknęła.
-Padnij.
Nie zastanawiając się dłużej Tini wykonała rozkaz. Jednak zorientowała się trochę za późno. Dostała kulką w rękę.
-Snajper! Dzwońcie na policję.-Wrzasnęła Ludka.
Sama zadzwoniła na pogotowie by pomóc przyjaciółce. Cały czas uciskała ranę ,żeby dziewczyna się nie wykrwawiła. Do kawiarni wbiegł przerażony Marcus.
-Ludmiła nic Ci nie jest?
-Nie mi nie ,ale moja przyjaciółka... ona dostała.
-Chodźmy z tąd!
-Nigdzie bez niej nie idę!
-Uparta jesteś. No dobra zabieramy ją i jedziemy do prywatnego szpitala. Tak też zrobił wziął na ręce ranną i wsiadł do samochodu. Zawiózł dziewczynę do szpitala i wrócił z Ludmi do domu.
-Czemu nie zostaliśmy! Marcus ja muszę tam być!
-Uspokój się w końcu. Twoi rodzice kazali mi się Tobą zajać ,a ty to wszystko utrudniasz!
-Co? Jak moi rodzice? Przecież przyjechałeś tam po mnie!
-Szlag. No dobra byłem wcześniej ,ale to nie ma znaczenia.Musimy...
-Ma i to duże.-Przerwała mu.-Jak mi nie powiesz to zamieszkam z Martiną!
-Zachowujesz się jak dziecko! Ludmiła zrozum ,że w życiu nie można mieć wszystkiego! Jak będziesz to wiedzieć będzie jeszcze gorzej rozumiesz!
Ludmiła czuła bezsilność. Wiedziała ,ze to niebezpieczne ,ale nie mogła mieszkac z kimś kto ją okłamuje.
-Musisz mi powiedzieć.
-A ty dalej swoje.
-Nie skończyłam. Będę pracować z Tobą nauczysz mnie samoobrony i powiesz wszystko od początku do końca.
-Ty i walka? Ludmi popatrz na siebie.
-Przekonasz się co potrafię.
-No okej skoro tak chcesz to dobrze.
-Dobra zaczniemy od jutra ok?
-Jak chcesz.
-Teraz zawieź mnie do tego szpitala ,bo muszę przy niej być.
Bez słowa odwiózł ją w tamto miejsce. Nie okazywał tego ,ale był bardzo zaskoczony tym ,że Ludmiła potrafiła postawić na swoim. Podziwiał ją za to. Na początku miał ją za rozwydrzoną nastolatkę ,choć był od niej starszy o 3 lata. Od tamtego momentu jego znanie na jej temat było zupełnie inne. Poznał ją. Zobaczył w niej czuła, słodką, opiekuńczą dziewczynę ,która po prostu się zagubiła. Sam wrócił do domu. W domu zastał bałagan ,a na stole leżały...
****
Taka o to trójeczka <3
Moja opinia:
-Za dużo dialogów.
-Za mało opisów.
-Za krótkie.
-Nie poukładane (najpierw opisuję coś jednego potem nagle coś drugiego).
-Nudne.
Wszystko to w następnym rozdziale postaram się ogarnąć.
Może to ,że rozdział jest dzień wcześniej jakoś wynagrodzi wam to ,że jest beznadziejny :)
Może to ,że rozdział jest dzień wcześniej jakoś wynagrodzi wam to ,że jest beznadziejny :)
*****
Czekam na wasze opinie <3
Do nexta <3
Magic Rose
30.03.2015
Descubri 2
*Mi corazón busca sin parar
una estrella en lo alto de este ma*
Ludmiła nie czekając ani chwili dłużej wyszła na balkon i krzyknęła:
-Wynoś się stąd!
Chłopak stał do niej tyłem więc na początku go nie rozpoznała.
-Nareszcie. Ile można czekać?-Zaśmiał się pod nosem.
-F..F..Federico?
Zdjął kaptur i odsłonił swoją grzywkę.
-Teraz podobny?
Ludmiła uśmiechnęła się i zeszła na dół. Na polu nie było za ciepło więc założyła niebieską bluzę i Vans'y. Wyszła na zewnątrz i zeszła do chłopaka.
-Co ty tu robisz?-Spytała.
-Chciałem Cię zobaczyć.
-Miło. Zaraz skąd ty znasz mój adres?
-Mam znajomości.
-Martina tak?
Nic nie odpowiedział.
-Musisz już iść.
-Dobrze to do zobaczenia jutro.
Podszedł do niej i pocałował w policzek. Następnie Ludmiła wróciła do domu i położyła się na łóżku. Myślała o Federico. Nigdy nikt nie był dla niej tak miły jak on. Zastanawiała się czy kiedykolwiek mogłaby z nim być. Dawno nie była tak szczęśliwa. Jednak szybko przez jej myśli przebiegło to ,że chłopaka zna tylko jeden dzień i nic o nim nie wie. Uśmiechnęła się lekko gdy odczytała wiadomość od niego ,chociaż wiedziała ,że nie może tęskniła za nim. Sama nie wiedziała jak można zakochać się w kimś z dnia na dzień. Jednak stało się. Postanowiła nie pokazywać swojego uczucia. Bała się ponownie kogoś stracić. Odłożyła telefon i poszła się umyć. Wspomnienia wróciły. Wszystko działo się tak szybko. Ona,droga,światła aut,pisk opon, i ciemność. Krzyknęła... Nikt nie słyszął jej szlochu była sama. Ojciec upity na kanapie ,a mama w pracy. Poczuła nagłąchęć bólu. Wyszła z kabiny prysznicowej i usiadła na podłodzę. Wzięła do rąk żyletkę. Nie robiła tego pierwszy raz, doskonale wiedziała do czego to prowadzi. Na jej ręce pojawiła się niewielka ilość krwi. Mocniej przycisnęła ostry przedmiot i opuściła powieki. To było to. Kiedyś wpadła w nałóg ,ale pomogła jej siostra ,a teraz ? Teraz jest całkiem sama. Położyła się na podłodze. Nie czuła już nic oprócz tego cholernego bólu. Leżała tak jeszcze parę minut. Później podniosła sie i posprzątała krew z podłogi. Wyszła z łazienki i położyła się do łóżka. Nie mogła zasnąć. Nie płakała już. Nie miała na to siły, po prostu leżała i myślała. Około godziny trzeciej usiadła na łóżku i patrzyła na gwiazdy z nadzieją ,że jej siostra gdzieś tam jest. Była samotna. Tęskniła za tamtymi czasami ,gdy mogła zwierzyć się komuś. Teraz nie miała kompletnie nikogo. Zasnęła około godziny piątej ,a wstała o siódmej ,z takim samym humorem. Poszła do łazienki umyła twarz i zrobiła mocny makijaż. Ubrała na siebie różową sukienkę i szpilki tego samego koloru. Włosy uczesała w kucyka. Wyszła z domu szła ulicą "zakochanych" Po drodzę znowu spotkała Martine. Tym razem dziewczyna do niej podeszła.
-Hej Lusia!.
-Cześć.-Uśmiechnęła sie sztucznie.
-Jak tam?
-Już wiem o Fede. Nie musisz udawać ,że mnie lubisz.
-Powiedział Ci?
-Nie sama się domyśliłam i od razu mówię przekaż mu ,że to nie wypali.
-Nie rozumiem co ty mówisz? Ja jestem jego kuzynką i chciałam mu pomóc ,ale to nie znaczy ,że nie chce Cię poznać.
-Dobra nie chcę się z Tobą kłócić. Idziesz do szkoły?
-Nie ,ale niedaleko jest Studio.
-Co to?
-Na serio nie wiesz?
-Nie.
-No to chodź pokażę Ci.
Ludmiła nie za bardzo miała ochotę tam iść ,lecz wolała to niż spotkać w szkole Federico. Szła szybkim krokiem za biegnącą Martiną. Dziewczyna bardzo szybko próbowała dotrzeć do wyznaczonego miejsca. Zanim zdążyły cokolwiek powiedzieć zobaczyły ogromny budynek. Martina szybko chwyciła Ludmi za ręke i zaprowadziła do środka. Dziewczyna szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia. W środku zobaczyła wiele sal z instrumentami. Uczniowie śmieli się i śpiewali. To miejsce było idealne. Nigdy nie czuła czegoś takiego. To mocne uczucie rozpierało ją całą. Miała ochotę krzyczeć.
-I co?
-Wow.
Na nic więcej nie było ją stać. Poczuła szarpnięcie i już po chwili znalazła się w innym pomieszczeniu. Była w nim scena. Martina nie wachając się ani chwili dłużej podeszła do niej i zachęciła koleżankę do zrobienia tego samego, lecz Ludmila patrząc na tłum ludzi pokręciła przecząco głową.
-Hej Lusia!.
-Cześć.-Uśmiechnęła sie sztucznie.
-Jak tam?
-Już wiem o Fede. Nie musisz udawać ,że mnie lubisz.
-Powiedział Ci?
-Nie sama się domyśliłam i od razu mówię przekaż mu ,że to nie wypali.
-Nie rozumiem co ty mówisz? Ja jestem jego kuzynką i chciałam mu pomóc ,ale to nie znaczy ,że nie chce Cię poznać.
-Dobra nie chcę się z Tobą kłócić. Idziesz do szkoły?
-Nie ,ale niedaleko jest Studio.
-Co to?
-Na serio nie wiesz?
-Nie.
-No to chodź pokażę Ci.
Ludmiła nie za bardzo miała ochotę tam iść ,lecz wolała to niż spotkać w szkole Federico. Szła szybkim krokiem za biegnącą Martiną. Dziewczyna bardzo szybko próbowała dotrzeć do wyznaczonego miejsca. Zanim zdążyły cokolwiek powiedzieć zobaczyły ogromny budynek. Martina szybko chwyciła Ludmi za ręke i zaprowadziła do środka. Dziewczyna szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia. W środku zobaczyła wiele sal z instrumentami. Uczniowie śmieli się i śpiewali. To miejsce było idealne. Nigdy nie czuła czegoś takiego. To mocne uczucie rozpierało ją całą. Miała ochotę krzyczeć.
-I co?
-Wow.
Na nic więcej nie było ją stać. Poczuła szarpnięcie i już po chwili znalazła się w innym pomieszczeniu. Była w nim scena. Martina nie wachając się ani chwili dłużej podeszła do niej i zachęciła koleżankę do zrobienia tego samego, lecz Ludmila patrząc na tłum ludzi pokręciła przecząco głową.
Tini usiadła przy pianinie i zaczęła śpiewać. Ludmi aż otworzyła usta ze zdziwienia. Gdy skończyła wszyscy zaczęli bić brawo.
-Podobało się?
-Byłaś niesamowita!.
-Bez przesady. Czemu nie chciałaś śpiewać?
-Bo ja nie umiem po za tym to nie dla mnie. Muszę wracać do szkoły.
-O nie tak łatwo się nie wykręcisz! Pokaż jak śpiewasz.
-Tak tu ? Teraz ?
-Czemu nie? No dobra chodźmy do sali śpiewu.
Zaprowadziła blondynkę do sali i włączyła mikrofon.
Ludmiła spuściła głowę.
-Śpiewasz świetnie!
Spojrzała na nią z niedowierzaniem.
-Natychmiast idziemy Cię zapisać do Studio!
-Nie ja nie mogę Tini no co ty.
Krzyczała gdy Martina ciągnęła ją do pokoju nauczycielskiego.
-Gregorio to ujest Ludmiła Ferro i ona chciałaby się zapisać do naszej szkoły.
-Dobrze za dwa dni są egzaminy wstępne jak zdąży przygotować się do tego czasu to niech przyjdzie.
Tini opowiedziała Ludmile o co chodzi w egzaminach wstępnych ,a później zaczęła ją do tego przygotowywać. Napisały razem piosenkę nauczyły się układu do niej i ćwiczyły.. Ćwiczyły przez cały wieczór. Ludmiła została u niej na noc niestety nie przewidziała tego ,ze w domu Tini mieszka Federico. Ciężko było go co chwilę spławiać ,ale musiała to robić. Zasnęły około jedenastej wieczorem ,a obudziły się o szóstej rano. Przynajmniej Ludmi... Wstała i spakowała swoje rzeczy. Ubrała się ,uczesała ,pomalowała. Była gotowa do opószczenia domu. Zostawiła Tini list i wyszła. Wróciła do domu. Weszła do swojego pokoju i odpaliła komputer. Weszła na stronę główną Studia. Było na niej pełno filmików z występami uczniów. Był tam także filmik z ...Federico... Bez wahania włączyła go. Później tego żałowała. Po raz kolejny po aksamitnym policzku dziewczyny spłynęła pojedyncza łza. Natychmiast wyłączyła komputer. Do jej pokoju weszła mama.
-Już wróciłaś?
-Tak chciałam sie pouczyć ,bo jutro mam egzamin.
-Apropo szkoły wczoraj zadzwonił do mnie dyrektor i powiedział ,że nie było Cie na lekcjach.
-Ja ci to wytłumaczę.
-Ludmiła czy to przez tego chłopaka ?
-Co? Nie! Ja po prostu.. em ja.. nie poszłam bo...koleżamka zadzwoniła do mnie i powiedziała ,że są odwołane lekcje.
-Aha. No dobrze to ucz się w takim razie. Ja idę do pracy.
-Pa.
Po tych słowach Priscilla wyszła z pokoju córki.
Dziewczyna nie wiedziała co robić. Nie mogła się na niczym skupić. Cały czas myślała o przystojnym Włochu. Wyszła na balkon i spoglądała w tamto miejsce, gdzie po raz pierwszy od bardzo dawna poczuła się szczęśliwa. Usłyszała pukanie do drzwi. Odwróciła się i zobaczyła Federico. Szybkim ruchem starła z policzków ślady po łzach.
-Mogę?-Zapytał z uśmiechem na twarzy.
-Wejdź. Jak się tu dostałeś?
-Wpuściła mnie Twoja gosposia. Płakałaś?
-Nie no co ty.
Odwróciła się w stronę barierki. Zagryzła nerwowo wargę i schowała pociętą rękę. Poczuła jak Włoch obejmuję ją od tyłu. Poczuła się bezpiecznie ,ale dobrze wiedziała ,że musi to zakończyć. Odwróciła się do niego przodem co jeszcze pogorszyło sytuację. Dzieliły ich milimetry. Cały czas patrzył na usta blondynki ,tak bardzo ich pragnął. Niestety Ludmiła w pewnym momencie położyła dłonie na umięśnionej klatce piersiowej Fede ,tym samym odpychając go.
-Nie rób tego więcej.
Federico potarł nerwowo kark.
-Co zrobiłem nie tak?
-Proszę Cię idź już.
Wyszedł bez słowa ,cały czas zastanawiając się co takiego zrobił źle. Wrócił do domu Martiny. Zamknął za sobą drzwi i wszedł do swojego pokoju. Chwilę później do tego samego pomieszczenia weszła zmieszana Tini.
-Fede ja Cie przepraszam zapomniałam Ci powiedzieć ,że to z Lud nie wyjdzie ona sama mi to powiedziała.
-Byłem u niej.
-I co?
-Nie chcę mnie widzieć.
-Nie rozumiem co w tym złego. Przecież na poczatku sam mówiłeś ,że masz dość takich dziewczyn jak ona i chcesz sobie z nich porobić jaja. Tak przynajmniej było po tym ostatnim spotkaniu...
-Tini pomyśl nie przypomnia Ci ona kogoś?
-W sumie też się nad tym dzisiaj zastanawiałam. Ale nie myślisz ,że to może być ona ,prawda?
-Nie wiem Tini. Wiem jedno zakochałem się w niej..
-Fede! Nie. Dlaczego? Znowu będzie to samo...
-Martina to musi być ona... Czułem się przy niej tak samo jak... przy Mechi.. Może ona też się ukrywa?
-Feder nie masz pewności! Znowu się zakochasz i będziesz cierpiał!
-Możliwe ,ale jeśli to ona i znowu ją stracę to sobie tego nie wybaczę.
Martina tylko przyłożyła ręke do ust. Nigdy się nie zakochała więc nie wiedziała jak mógł czuć się Ruggero.. to znaczy Federico. Wyszła z pokoju zostawiając chłopaka samego ze swoimi myślami.
---
Hejo Tak o to prezentuje się 2 rozdział Descurbi.
Jak wam sie podoba ?
Według mnie monotonny ,ale przynajmniej dłuższy niż wcześniej :)
Mam nadzieję ,że chociaż troszeczkę się wam spodoba <3
23.03.2015
Descubri 1.
*Descubrí sobre mi espejo
Que hay más
Que el reflejo que me da*
Que hay más
Que el reflejo que me da*
Wzięła w dłonie swój różowy pamiętnik i wpisała kod. Dzisiejszy dzień nie był jednym z tych dni ,które lubiła wspominać ,lecz nie miała we Włoszech nikogo bliskiego ,komu mogłaby się wyżalić. Wzięła do ręki długopis i zaczęła przelewać myśli na papier.
05.10.2008.
Drogi pamiętniczku!
Dzisiaj skończyłam 16 lat. Wstałam około 8 rano i poszłam się umyć. Po dość długiej kąpieli ubrałam się w niebieską bluzkę bez rękawów i krótkie spodenki. Zeszłam na dół ,by zrobić sobie śniadanie. Podeszłam do lady kuchennej i wyciągnęłam z lodówki musli. Usiadłam na blacie i zaczęłam jeść posiłek. Po skończeniu jedzenia podeszłam ponownie do lodówki żeby odczytać napisany na niej list od rodziców. Pisało w nim : "życzymy Ci wszystkiego najlepszego". Taki standard. Odłożyłam kartkę papieru na stół i napisałam na niej ,że wrócę później ,bo mam próby w szkole. Założyłam na nogi czarne szpilki i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam wysoką brunetkę. Szła z założonymi na uszy słuchawkami ,na ustach widniał jej szczery uśmiech. Podszedł do niej przystojny brunet. Pocałował w pliczek i chwycił za rękę. Usłyszałam tylko kawałek ich rozmowy.
-Jak się czujesz ?-Zapytał z troską.
-Źle.
Z jej twarzy natychmiast zszedł uśmiech. Bardzo dobrze potrafiła ukryć smutek.
-Jestem z Tobą.
-Wiem.-Wymusiła uśmiech.
Odprowadziłam ich wzrokiem i poszłam w stronę swojej szkoły.Wchodząc do ciepłego budynku ściągnęłam skórzaną kurtkę. Rozglądnęłam się w poszukiwaniu jakiegoś dobrego miejsca do odpoczynku. Weszłam do toalety i zdjęłam z ramienia torbę. Chwilę przyglądałam się swojemu odbiciu, później wyciągnęłam z torebki puder, tusz i szminkę. Poprawiłam makijaż. Do damskiej łazienki weszło dwóch kolesi. Jeden z nich podszedł do mnie i uderzył w twarz. Natychmiast upadłam na ziemię. Do toalety wszedł jeszcze jeden chłopak.
-Po****** was ?!
-Hej Fedo... Znaleźliśmy tą laskę ,którą chciałeś.
-Czy ja mówiłem ,że macie ją bić ?
-No.. nie
-Idźdzcie stąd.
Podniosłam się z ziemi i uderzyłam nieznajomego w twarz.
-Należało mi się.-Stwierdził.
Dotknął delikatnie mojego policzka.
-Czego chcesz?-Zapytałam odwracając głowę.
-Po prostu Cię poznać.
-Nie mam na to ochoty.-Powiedziałam.-Przynajmniej dzisiaj.-Dodałam szeptem.
Kątem oka zobaczyłam ,że się uśmiecha.
-No więc do zobaczenia.
-Pa.
Wyszłam z łazienki i poszłam do pielęgniarki. Ona za dużo nie mówiąc opatrzyła ranę. Później poszłam na lekcję. Weszłam do ogromnej klasy i rozglądnęłam się za wolnym miejscem. Przez wszystkie lekcje myślałam o chłopaku ,którego dzisiaj spotkałam. Po wszystkich lekcjach wyszłam ze szkoły i udałam się w stronę domu. Po drodze podeszła do mnie ta sama dziewczyna ,którą widziałam rano.
-Ludmiła ?
-Tak. Znamy się?
-Raczej nie. Widziałam Cię dzisiaj jak szłaś do szkoły i postanowiłam zagadać.
-Miło.
-Nazywam się Martina ,ale dla znajomych po prostu Tini. Chodzę do liceum ,ale to już wiesz. W domu uczę się w muzyki.
-Mamy dużo wspólnego też lubie muzykę ,ale ja raczej nie widzę siebie w musicalach.
-E tam na pewno kiedyś zmienisz zdanie.
Droga do domu minęła nam wesoło. W końcu mogłam z kimś porozmawiać. Kiedy podeszłyśmy pod mój płot usłyszałam niepokojące krzyki dochodzące z domu. Pożegnałam Martine i weszłam do środka. Zobaczyłam pijanego tate na kanapie ,a moja matka siedziała na krześle w kuchni.. Podeszłam do niej i zobaczyłam w jej oczach smutek.
-Co się stało?
-Idź na górę. Porozmawiamy później.
Wykonałam polecenie i wyszłam na górę. Teraz siedzę na łóżku i zastanawiam się co mogło się stać.
Ludmiła spoglądała ponuro w okno. Nie mogła zrozumieć dlaczego ojciec się upił. Nigdy nie nadużywał alkoholu. Nagle zauważyła coś w oknie Wyszła na balkon i zobaczyła obcego mężczyznę na polu.
---
Taki o to krótki pierwszy rozdział. Niedawno coś się wydarzyło i nie miałam ochoty niczego pisać. Nie będę was tym zanudzać Ci ,którzy chcieli wiedzieć, dowiedzieli się. Następny rozdział będzie dłuższy.
Magic Rose <3
-Jak się czujesz ?-Zapytał z troską.
-Źle.
Z jej twarzy natychmiast zszedł uśmiech. Bardzo dobrze potrafiła ukryć smutek.
-Jestem z Tobą.
-Wiem.-Wymusiła uśmiech.
Odprowadziłam ich wzrokiem i poszłam w stronę swojej szkoły.Wchodząc do ciepłego budynku ściągnęłam skórzaną kurtkę. Rozglądnęłam się w poszukiwaniu jakiegoś dobrego miejsca do odpoczynku. Weszłam do toalety i zdjęłam z ramienia torbę. Chwilę przyglądałam się swojemu odbiciu, później wyciągnęłam z torebki puder, tusz i szminkę. Poprawiłam makijaż. Do damskiej łazienki weszło dwóch kolesi. Jeden z nich podszedł do mnie i uderzył w twarz. Natychmiast upadłam na ziemię. Do toalety wszedł jeszcze jeden chłopak.
-Po****** was ?!
-Hej Fedo... Znaleźliśmy tą laskę ,którą chciałeś.
-Czy ja mówiłem ,że macie ją bić ?
-No.. nie
-Idźdzcie stąd.
Podniosłam się z ziemi i uderzyłam nieznajomego w twarz.
-Należało mi się.-Stwierdził.
Dotknął delikatnie mojego policzka.
-Czego chcesz?-Zapytałam odwracając głowę.
-Po prostu Cię poznać.
-Nie mam na to ochoty.-Powiedziałam.-Przynajmniej dzisiaj.-Dodałam szeptem.
Kątem oka zobaczyłam ,że się uśmiecha.
-No więc do zobaczenia.
-Pa.
Wyszłam z łazienki i poszłam do pielęgniarki. Ona za dużo nie mówiąc opatrzyła ranę. Później poszłam na lekcję. Weszłam do ogromnej klasy i rozglądnęłam się za wolnym miejscem. Przez wszystkie lekcje myślałam o chłopaku ,którego dzisiaj spotkałam. Po wszystkich lekcjach wyszłam ze szkoły i udałam się w stronę domu. Po drodze podeszła do mnie ta sama dziewczyna ,którą widziałam rano.
-Ludmiła ?
-Tak. Znamy się?
-Raczej nie. Widziałam Cię dzisiaj jak szłaś do szkoły i postanowiłam zagadać.
-Miło.
-Nazywam się Martina ,ale dla znajomych po prostu Tini. Chodzę do liceum ,ale to już wiesz. W domu uczę się w muzyki.
-Mamy dużo wspólnego też lubie muzykę ,ale ja raczej nie widzę siebie w musicalach.
-E tam na pewno kiedyś zmienisz zdanie.
Droga do domu minęła nam wesoło. W końcu mogłam z kimś porozmawiać. Kiedy podeszłyśmy pod mój płot usłyszałam niepokojące krzyki dochodzące z domu. Pożegnałam Martine i weszłam do środka. Zobaczyłam pijanego tate na kanapie ,a moja matka siedziała na krześle w kuchni.. Podeszłam do niej i zobaczyłam w jej oczach smutek.
-Co się stało?
-Idź na górę. Porozmawiamy później.
Wykonałam polecenie i wyszłam na górę. Teraz siedzę na łóżku i zastanawiam się co mogło się stać.
Ludmiła spoglądała ponuro w okno. Nie mogła zrozumieć dlaczego ojciec się upił. Nigdy nie nadużywał alkoholu. Nagle zauważyła coś w oknie Wyszła na balkon i zobaczyła obcego mężczyznę na polu.
---
Taki o to krótki pierwszy rozdział. Niedawno coś się wydarzyło i nie miałam ochoty niczego pisać. Nie będę was tym zanudzać Ci ,którzy chcieli wiedzieć, dowiedzieli się. Następny rozdział będzie dłuższy.
Magic Rose <3
18.03.2015
?Zapowiedź?
*Your arms are my castle, your heart is my sky*
&&&
Usiadła na krześle i wpatrywała się w pustą przestrzeń. Zastanawiała się czy opowiedzieć mu o wszystkim.
Usiadła na krześle i wpatrywała się w pustą przestrzeń. Zastanawiała się czy opowiedzieć mu o wszystkim.
Przez długi czas panowała pomiędzy nimi cisza. Nikt nie miał ochoty zacząć mówić pierwszy.
-Od kiedy masz psa ?-Zapytała by przerwać głuchą ciszę.
-Od niecałego roku.-Stwierdził po ,krótkim namyśle.
Podjęła decyzje.
-Federico kocham Cię ... lecz dobrze znasz zasady. Nie możemy być razem. Nie jestem w stanie codziennie patrzeć na to ,że jesteś z inną ,więc... odchodzę. Przepraszam za wszystko co złe. Dziękuję ,za to ,że byłeś. Od teraz nie ma już "Nas" jestem ja i ty. Oboje wybieramy oddzielne drogi. Może tak będzie lepiej ? Nie wiem sama niczego nie jestem pewna. Żegnaj Federico....
To mówiąc wstała i wyszła ,zostawiając Włocha samego. Szła ulicą pełną zakochanych ludzi.W końcu był 14 lutego więc nie ma co się dziwić. Po jej aksamitnym policzku spłynęła pojedyncza łza. Szybko ją starła.
-Od kiedy masz psa ?-Zapytała by przerwać głuchą ciszę.
-Od niecałego roku.-Stwierdził po ,krótkim namyśle.
Podjęła decyzje.
-Federico kocham Cię ... lecz dobrze znasz zasady. Nie możemy być razem. Nie jestem w stanie codziennie patrzeć na to ,że jesteś z inną ,więc... odchodzę. Przepraszam za wszystko co złe. Dziękuję ,za to ,że byłeś. Od teraz nie ma już "Nas" jestem ja i ty. Oboje wybieramy oddzielne drogi. Może tak będzie lepiej ? Nie wiem sama niczego nie jestem pewna. Żegnaj Federico....
To mówiąc wstała i wyszła ,zostawiając Włocha samego. Szła ulicą pełną zakochanych ludzi.W końcu był 14 lutego więc nie ma co się dziwić. Po jej aksamitnym policzku spłynęła pojedyncza łza. Szybko ją starła.
Mniej więcej tak wyglądać miał rozdział 2 Imposible.
Jednak wena mi nie dopisała więc zrobię niezakończoną
końcówkę tego opowiadania i spróbuję mniej więcej opowiedzieć wam o
co będzie chodzić w nowej historii.
- Tytuł "Descubri"
- Miejsce akcji Włochy, Argentyna, Paryż
- Rodzaj dramat, romans, komedia
- Tytuły opowiadań:(będą dodawane z czasem zamieszczenia ich na blogu)
- Pary: większość z violetty i niektóre wymyślone
- Od autorki: bohaterowie są w różnym wieku. Opowiadania będą zamieszczane raz w tygodniu od przyszłego poniedziałku. Mogą być w nich zawarte sceny +18 (xd).
- Myślę ,że to tyle :) Jak chcecie o coś zapytać to piszcie to w komentarzach na pewno odpowiem :*
15.03.2015
Przepraszam
Cały czas robie sobie "przerwy" chociaż i tak nic mi to nie daje. Spróbuję pisać ,jeżeli jeszcze tego chcecie. Niestety będzie to zupełnie coś nowego (tak, znowu)....
Chcecie jeszcze ?
Mrs Dark
2.02.2015
LBA 11 ?
Taki wstęp...
Witajcie kolejna nominacja...
Zaczynam..
Dziękuję Olczii <3 <3 <3 <3 <3 Z tego wspaniałego bloga <3 <3 <3 <3
Witajcie kolejna nominacja...
Zaczynam..
Dziękuję Olczii <3 <3 <3 <3 <3 Z tego wspaniałego bloga <3 <3 <3 <3
Pytania:
1. Kiedy masz urodziny?
27 marzec 2002 rok godzina 17 :) (data urodzenia :))
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Pisać, jeździć na nartach, czytać, myśleć, śpiewać, słuchać muzyki.
3.Jaki jest Twój ulubiony film?
Ulub nie mam : "Złodziejka książek" "Ósmoklasiści nie płaczą" "Gwiazd naszych wina" "Intruz" "Iluzja" "Oszukana" "Czarownica" to tylko kilka z tych co bardzo lubie.
4. Masz aktualnie jakąś lekturę do przerabiania? Jeżeli tak to jaką?
"Szatan z siódmej klasy" za niedługo :)
5.Jakie Blogi polecasz?
Wszystkie ,które są w wartych zobaczenia u mnie na blogu.
6. Co sądzisz o Diecesce?
Uwielbiam tę parę <3
7. Oglądasz Violettę po hiszpańsku?
No peffka :P
8. Jedziesz na VL lub na LT?
Nie :(
9.Masz aska? Daj link :3 xd
Mam ,ale nie dam <3
10. Jakaś ulubiona piosenka? Taka spokojna, może być smutna..
"Call me" "Go" :(
11.Jaki jest Twój ulubiony napój?
Wódka xd <3 heheszki nie no ,ale tak serio to wole wino xd...
Ja nominuje :
http://mi-historia-mi-mundo.blogspot.com/
http://cafe-paris-ff.blogspot.com/
http://historie-fedemila.blogspot.com/
http://diecesca-forever.blogspot.com/
:*
Pytania:
Miłość vs przyjaźń ?
Tolerujesz ludzi z depresją ?
Myślałaś kiedyś o samobójstwie ?
Ulubiona piosenka ?
Ulubiony cytat ?
Czytasz mojego bloga ?
Ariana Grande vs Margaret ?
Życie vs śmierć ?
Zakochałaś się w kimś ?
Masz problem , z którym sobie nie jestes w stanie poradzić ?
Masz fb ,aska ,albo gg ?
:* Kocham i do nexta <3
Mrs Dark
1.02.2015
Impossible 1. "Zmieniłeś się..."

*What is a friend? A single soul in two bodies*
&&&
Po raz kolejny weszła do domu ,w którym było pełno jego zdjęć. Możesz pomyśleć w tym momencie ,że była ona kolejną psychofanką. Mylisz się. Widziała go nie raz. Nie na koncertach ,ale w wytwórni muzycznej ,w której pracowała. Znała go dobrze. Był chamskim typem gwiazdora. Na wszystkich krzyczał. Jednak widziała w nim piękno. Coś co odróżniało go od innych. Nie chciała z nim być. Chciała móc na niego codziennie patrzeć. Choć raz spojrzeć w jego brązowe tęczówki, poczuć zapach jego intensywnych perfum. Kochała go. Usiadła na wysuniętym krześle i wpatrywała się w portret chłopaka. Po dość długim czasie usłyszała dzwonek swojego telefonu.
-Ludmiła ?
-Tak. O co tym razem chodzi Federico ? Skończyłam na dzisiaj pracę.
-Tak wiem. Moglibyśmy się spotkać ?
-W jakim celu ?
-Chciałbym porozmawiać.
-No dobrze o ,której ?
-Może być 17 ?
-Ok.
Rozłączyła się i rzuciła komórkę w kont. Zaczęła wybierać ubrania na spotkanie.Wyciągnęła z szafy za duży sweter z dziurkami i ,krótkie spodenki. Zrobiła makijaż. Około 17 przyjechał po nią Włoch. Wsiadła do ferrari i poczuła jego zapach.
-Ślicznie wyglądasz.-Stwierdził bez przekonania.
-Dzięki.-Rzuciła obojętnie.
Reszta drogi minęła szybko. Na miejscu usiedli przy stoliku i on zaczął jej się przyglądać.
-Czemu tak na mnie patrzysz ?-Zapytała rumieniąc się.
-Bo jesteś piękna.
-Ja ? Myślałam ,że jesteś z Violettą.-Spojrzała w jego czekoladowe tęczówki.
-Dobrze wiesz na jakich to jest zasadach. Po za tym ona juz chyba kogoś sobie znalazła.-To mówiąc popatrzył w stronę stolika przy ścianie.Dziewczyna zaśmiała się pod nosem. Niedługo rozmawiali ponieważ przerwał im dzwonek wydobywający się z jej komórki.
-Halo?...Okej.
Odłożyła telefon.
-Musimy jechać do Marottiego.
-Ok.
Wsiedli do auta i odjechali. Dojechali na miejsce. Z trudem pokonywała ten niewielki obszar dzielący samochód ,a budynek jej pracy. Weszła do pomieszczenia zwanego "biurem szefa".
-Dzień dobry Marotti.-Przywitała się.
-Cześć. Wiesz czemu was tutaj wezwałem ?
-Nie za bardzo.-Odparła speszona.
-Federico!-Zawołał chłopaka.
-Czego znowu ?
-Nie tym tonem. Masz nie spotykać się z Ludmiłą.
-Mogę robić co chce.
-W to nie wątpię. Wszystko oprócz widywania się z nią.
-Coś się stało ?-Zapytała zdziwiona dziewczyna.
-Fotoreporterzy widzieli was razem. To się nie może powtórzyć.-Powiedział rzucając do niej gazetą.
Gdy tylko dziewczyna zobaczyła zdjęcie po jej policzkach zaczęły spływać nierówne rzędy łez. Ludzie potrafią kłamać. Kłamstwo to jeszcze nic. Można kłamać nie raniąc. Na zdjęciu wyglądało jakby się całowali. Niby nic ,a jednak coś. Przez coś takiego mogła wylecieć z pracy ,a on stracić kontrakt. Nadal uważasz ,że kłamanie to dobra rzecz ? Też tak myślę.
-Ludmiła nie pracuje już z tobą Federico. Będzie pracować z Leonem Verdas. Wszystkie szczegóły wyślę wam w wiadomości.-Uśmiechnął się zwycięsko.
Rozdzielił dwójkę ludzi ,którzy się "kochali". Nikt nie wiedział ,że on czuje to samo do niej co ona do niego. Marotti nie zdawał sobie sprawy ,jak mocne może być to uczucie. Chciał po prostu pokazać ,kto tu rządzi.
-Ludmiła ?
-Tak. O co tym razem chodzi Federico ? Skończyłam na dzisiaj pracę.
-Tak wiem. Moglibyśmy się spotkać ?
-W jakim celu ?
-Chciałbym porozmawiać.
-No dobrze o ,której ?
-Może być 17 ?
-Ok.
Rozłączyła się i rzuciła komórkę w kont. Zaczęła wybierać ubrania na spotkanie.Wyciągnęła z szafy za duży sweter z dziurkami i ,krótkie spodenki. Zrobiła makijaż. Około 17 przyjechał po nią Włoch. Wsiadła do ferrari i poczuła jego zapach.
-Ślicznie wyglądasz.-Stwierdził bez przekonania.
-Dzięki.-Rzuciła obojętnie.
Reszta drogi minęła szybko. Na miejscu usiedli przy stoliku i on zaczął jej się przyglądać.
-Czemu tak na mnie patrzysz ?-Zapytała rumieniąc się.
-Bo jesteś piękna.
-Ja ? Myślałam ,że jesteś z Violettą.-Spojrzała w jego czekoladowe tęczówki.
-Dobrze wiesz na jakich to jest zasadach. Po za tym ona juz chyba kogoś sobie znalazła.-To mówiąc popatrzył w stronę stolika przy ścianie.Dziewczyna zaśmiała się pod nosem. Niedługo rozmawiali ponieważ przerwał im dzwonek wydobywający się z jej komórki.
-Halo?...Okej.
Odłożyła telefon.
-Musimy jechać do Marottiego.
-Ok.
Wsiedli do auta i odjechali. Dojechali na miejsce. Z trudem pokonywała ten niewielki obszar dzielący samochód ,a budynek jej pracy. Weszła do pomieszczenia zwanego "biurem szefa".
-Dzień dobry Marotti.-Przywitała się.
-Cześć. Wiesz czemu was tutaj wezwałem ?
-Nie za bardzo.-Odparła speszona.
-Federico!-Zawołał chłopaka.
-Czego znowu ?
-Nie tym tonem. Masz nie spotykać się z Ludmiłą.
-Mogę robić co chce.
-W to nie wątpię. Wszystko oprócz widywania się z nią.
-Coś się stało ?-Zapytała zdziwiona dziewczyna.
-Fotoreporterzy widzieli was razem. To się nie może powtórzyć.-Powiedział rzucając do niej gazetą.
Gdy tylko dziewczyna zobaczyła zdjęcie po jej policzkach zaczęły spływać nierówne rzędy łez. Ludzie potrafią kłamać. Kłamstwo to jeszcze nic. Można kłamać nie raniąc. Na zdjęciu wyglądało jakby się całowali. Niby nic ,a jednak coś. Przez coś takiego mogła wylecieć z pracy ,a on stracić kontrakt. Nadal uważasz ,że kłamanie to dobra rzecz ? Też tak myślę.
-Ludmiła nie pracuje już z tobą Federico. Będzie pracować z Leonem Verdas. Wszystkie szczegóły wyślę wam w wiadomości.-Uśmiechnął się zwycięsko.
Rozdzielił dwójkę ludzi ,którzy się "kochali". Nikt nie wiedział ,że on czuje to samo do niej co ona do niego. Marotti nie zdawał sobie sprawy ,jak mocne może być to uczucie. Chciał po prostu pokazać ,kto tu rządzi.
&&&
*Chcę do jednego
miejsca na
ziemi gdzie
problemy przestają
mieć znaczenie*
&&&
Siedział samotny w fotelu. Wpatrywał się w pustą przestrzeń. Nie był w stanie niczego zrobić. Myślał nad tym co powiedział mu kiedyś ojciec. "Gdy kogoś kochasz to nie ważne jest czy dzielą was kilometry. W miłości najważniejsze jest uczucie. Kiedyś to zrozumiesz. Najważniejsze jest jedno pytanie. Czy ją kochasz ? Jeżeli jesteś w stanie odpowiedzieć na nie pozytywnie to oznacza ,że musisz o nią walczyć." Był jednak mały problem. On nie był pewien swoich uczuć. Pierwszy raz poczuł coś takiego. Wstał. Podszedł do mikrofonu. Nacisnął opuszkiem palca wskazującego czerwony przycisk. Zaczął nucić słowa w rytm piosenki "Ti Credo". Po pokoju rozniósł się jego głos.Tylko muzyka była w stanie zagłuszyć jego myśli ,które bez opamiętania błądziło po głowie. Był tak zajęty tym co robił ,że nawet nie zauważył małej, kruchej dziewczynki siedzącej na schodach. Mandy małe, chude dziecko z mnóstwem marzeń nie do spełnienia. Niczego nie oczekuje od życia. Stara się przetrwać w świecie pełnym złości i nienawiści. Gdy skończył zobaczył porcelaną twarzyczkę dziewczynki.W jej oczach pojawiły się łzy ,a na twarzy rumieńce.
-To było.. takie.. takie piękne...
Włoch zaśmiał się. Dziewczynka pewna tego ,że za chwilę usłyszy obelgę odwróciła twarz.
-Jesteś kochana wiesz ?
Co go tak zmieniło ? Nigdy nie był taki miły. Spojrzała na niego pytającym spojrzeniem. On usmiechnął się i odrzekł:
-Ludzie sie zmianiają...
-Tak.. ,ale zawsze mają jakiś powód.
-Od kiedy ty jesteś taka mądra ?
Po tych słowach usłyszał swoje imię.
-Federico ? Gdzie jesteś ?
-Na dole.
Do pokoju weszła blada Ludmiła. Nie była taka jak zwykle. Miała rozmazany tusz na policzkach i potargane włosy.
---
OMG jaki krótki :p Jakoś ostatnio nie miałam weny... i humoru.. W 1 nic się raczej nie dzieje ,ale mam pomysły na następne rozdziały <3 :)
KC <3
Mrs Dark
-To było.. takie.. takie piękne...
Włoch zaśmiał się. Dziewczynka pewna tego ,że za chwilę usłyszy obelgę odwróciła twarz.
-Jesteś kochana wiesz ?
Co go tak zmieniło ? Nigdy nie był taki miły. Spojrzała na niego pytającym spojrzeniem. On usmiechnął się i odrzekł:
-Ludzie sie zmianiają...
-Tak.. ,ale zawsze mają jakiś powód.
-Od kiedy ty jesteś taka mądra ?
Po tych słowach usłyszał swoje imię.
-Federico ? Gdzie jesteś ?
-Na dole.
Do pokoju weszła blada Ludmiła. Nie była taka jak zwykle. Miała rozmazany tusz na policzkach i potargane włosy.
---
OMG jaki krótki :p Jakoś ostatnio nie miałam weny... i humoru.. W 1 nic się raczej nie dzieje ,ale mam pomysły na następne rozdziały <3 :)
KC <3
Mrs Dark
25.01.2015
Kochani...
Miłość ? Czy to musi tak boleć ?
"-Jeżeli to miłość.. To ja jej nie chcę... proszę Cię zabierz mi ją... Czemu ona tak boli ??
-Bo była prawdziwa."-Hobbit Tauriel i Kili
Zakochujemy się w osobach ,które mają nas gdzieś... Mam już dość tych rozczarowań. Czemu jestem taka naiwna...Nie mogę przestać o nim myśleć!!! Nie chcę tego! Nie chce kochać! Chciałabym być wredną suką bez uczuć ,a nie naiwną dziewczyną ze zranionym sercem!!!
Pomocy... Ostatnio czuje się fatalnie i dlatego rozdział ,jeszcze nie jest napisany. Nie może być w nim zawarte tak dużo smutku ,dlatego jak poczuję się trochę lepiej i przestanę myśleć.... o NIM to dodam rozdział
(info tylko dla tych co czytają)
............................................................
Mrs Dark
"-Jeżeli to miłość.. To ja jej nie chcę... proszę Cię zabierz mi ją... Czemu ona tak boli ??
-Bo była prawdziwa."-Hobbit Tauriel i Kili
Zakochujemy się w osobach ,które mają nas gdzieś... Mam już dość tych rozczarowań. Czemu jestem taka naiwna...Nie mogę przestać o nim myśleć!!! Nie chcę tego! Nie chce kochać! Chciałabym być wredną suką bez uczuć ,a nie naiwną dziewczyną ze zranionym sercem!!!
Pomocy... Ostatnio czuje się fatalnie i dlatego rozdział ,jeszcze nie jest napisany. Nie może być w nim zawarte tak dużo smutku ,dlatego jak poczuję się trochę lepiej i przestanę myśleć.... o NIM to dodam rozdział
(info tylko dla tych co czytają)
............................................................
Mrs Dark
24.01.2015
LBA 10 :3
Kocham was normalnie <3
Dostałam 10 na tym blogu LBA <3
Tak bardzo wam dziękuję.
Nominacja od Ludmiły Timberlake <3 Dzięki <3 Kocham Cię <3
Pytania:
Pytania:
1. Ulubiony cytat?
"Jeżeli chcesz tęczy pogódź się z deszczem"
2. Masz rodzeństwo?
Tak siostrunie ,która mnie meeeeega wkórza.
3. Czytasz mojego bloga (haha standardowe pytanie ☺)?
Peffka kocham go <3
4. Czego się bałaś w dzieciństwa?
Tego ,że nasz świat przestanie istnieć, niewoli, ludzi,życia,straty najbliższych.
5. Ulubiony film, serial, książka i kolor?
Film(y) "Gwiazd naszych wina" "Ósmoklasiści nie płaczą" "Złodziejka książek" "Iluzja" "Rememeber me" "Oszukana" serial(e) "Violetta" "Agenci NCIS" "CSI kryminalne zagadki (...)" "Wolfblood" "Szkoła" Książka "Jutro" John Mardsen <3 kolor(y) niebieski, fioletowy, różowy, zielony.
6. Jakie zachowanie postaci Cię najbardziej wkurza?
Z "Violetty" tak ? To jaka jest Violetta. Denerwuje mnie jej dziecinność.
7. Co jest w życiu najważniejsze (np. rodzina, zdrowie itd.)?
Nadzieja :) Bez niej nie ma życia.
8. Czy pomyślałaś kiedyś "WOW ludzie mnie czytają. Znaczę coś dla nich"?
Kiedyś na początku tak. Byłam taka podekscytowana gdy przybywało czytelników. Teraz jest inaczej. Zmieniłam się. Od początku blogowania minęło pół roku. A ja tak dużo przeszłam.
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
Angielski :)
10. Kto ma najbardziej charakterystyczny uśmiech i głos z serialu (mogą być dwie osoby)?
Diego :)
11. Stoisz na przepaścią. Musisz wybrać: albo uratujesz życie Mercedes, a Tini zginie, czy na odwrót. Co robisz?
To pierwsze <3
Dziękuję bardzo <3
Nie nominuje nikogo przepraszam...
Jutro postaram się wszystkich poinformować o tym ,że dostali nominacje.
Kocham was Mrs Dark
22.01.2015
Impossible - Prolog

*Samotność niszczy nawet tych najsilniejszych*
&&&
Miłość to nie tylko puste słowa ,
ale także dotyk poczucie bezpieczeństwa
i namiętność.
Jak można zakochać się w
kimś ,kogo się nie zna ?
Jedno spojrzenie wystarczy żeby
zniszczyć sobie życie.
Długo by opowiadać o ludziach ,którzy
zakochują się
w plakatach swojego idola.
Jednak nie mogę skłamać
tak też było w tej historii.
Dziewczyna obdarzona ogromnym
talentem dzień w dzień
patrzyła na plakaty swojego bohatera.
To uczucie. Miłość ? Chyba tak.
Potrafi niszczyć ludzi.
Zdziera z nich barierę ochronną i obdarza
złudnym poczuciem bezpieczeństwa.
Jak raz się zakochasz nie potrafisz zapomnieć.
Kochasz aż do śmierci.
Śmierć. Uwolnienie
lub zniewolenie.
Wrażliwość w tym świecie
jest bezużyteczna.
"Trzeba mieć wrażliwość
księżniczki i wyrozumiałość kur**"
Pocałunki. Dzielą ich centymetry.
Czują na sobie oddechy.
Wkrótce oboje poczuli smak swych ust.
Wszyscy uważają ,że gdy się
uśmiechasz to wszystko jest ok.
Witamy wszystkich w XXI gdzie depresja
jest częstsza niż przeziębienie.
&&&
Ludmiła Ferro.
21 lat.
Ma w domu pełno plakatów.
Zakochała się w chłopaku ,który nie zwraca na nią uwagi.
Śpiewa.
&&&
Federico Pasquarelli
23 lata
Muzyk.
Gra na gitarze i śpiewa.
&&&
Natalia Ponte.
22 lata.
Przyjaźń z Ludmiłą.
Kocha życie, miła osoba.
Związana z Maximilianem.
Ma córeczkę.
Śpiewa.
&&&
Maximilian Ponte.
24 lata.
Urzędnik.
Związek z Natalia.
Ma 10 letnią córkę.
&&&
Tina Ponte
10 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Kocha życie.
&&&
Maddy Demortie.
11 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Zakochana.
&&&
Zac Malik
12 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Syn Pablo.
&&&
Marian Zoem.
13 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Syn Jade.
&&&
Mia Monda
12 lat
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
May Malik.
12 lat
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Siostra Zaca.
&&&
Norbert Zik.
14 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Buntownik.
&&&
Kamil Okarmus.
15 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Uwielbia grać na perkusji.
&&&
Camila Munder
20 lat.
Depresja.
Samotna.
Przyjaźni się z Franceską i Violettą.
Perkusistka w zespole Violetty
&&&
Franceska Comello.
21 lat.
W cichym związku z Diego.
Przyjaźni się z Violettą i Camilą.
Gra na gitarze w zespole Violetty
&&&
Diego Dominguez
23 lata.
W cichym związku z Franceska.
Ma wielu przyjaciół.
Urzędnik.
&&&
Violetta Castillo.
21 lat.
Optymistka.
W związku z Leon.
Kocha życie.
Utalentowana piosenkarka.
&&&
Leon Verdas.
24 lata.
W związku z Violetta.
Przyjaźni się z Andres, Diego, Maxi,
Piosenkarz w swoim zespole.
&&&
Andres Benito.
23 lata.
Perkusista w zespole Leona.
Optymista.
Pablo Malik.
35 lat.
Ma syna.
Związek z Angeles.
&&&
Angeles Malik.
33 lata.
Związek z Pablo.
Ma córkę.
&&&
Jade LaFontain
40 lat
Związek z Mathew.
Ma syna.
&&&
Mathew LaFontain
45 lat.
Ma syna.
Związek z Jade.
&&&
German Castillo.
50 lat.
Związek z Priscilla.
Ma córki.
Priscilla Castillo.
47 lat.
Związek z German.
Ma dwie córki.
&&&
Mandy Monrow
9 lat.
Mądra.
Realistka.
Kuzynka Federico.
Ma niesamowity głos.
Tyle w prologu za niedługo rozdzial 1 :*
Mrs Dark
2 kom od różnych os 1 rozdział.
Miłość to nie tylko puste słowa ,
ale także dotyk poczucie bezpieczeństwa
i namiętność.
Jak można zakochać się w
kimś ,kogo się nie zna ?
Jedno spojrzenie wystarczy żeby
zniszczyć sobie życie.
Długo by opowiadać o ludziach ,którzy
zakochują się
w plakatach swojego idola.
Jednak nie mogę skłamać
tak też było w tej historii.
Dziewczyna obdarzona ogromnym
talentem dzień w dzień
patrzyła na plakaty swojego bohatera.
To uczucie. Miłość ? Chyba tak.
Potrafi niszczyć ludzi.
Zdziera z nich barierę ochronną i obdarza
złudnym poczuciem bezpieczeństwa.
Jak raz się zakochasz nie potrafisz zapomnieć.
Kochasz aż do śmierci.
Śmierć. Uwolnienie
lub zniewolenie.
Wrażliwość w tym świecie
jest bezużyteczna.
"Trzeba mieć wrażliwość
księżniczki i wyrozumiałość kur**"
Pocałunki. Dzielą ich centymetry.
Czują na sobie oddechy.
Wkrótce oboje poczuli smak swych ust.
Wszyscy uważają ,że gdy się
uśmiechasz to wszystko jest ok.
Witamy wszystkich w XXI gdzie depresja
jest częstsza niż przeziębienie.
&&&
Ludmiła Ferro.
21 lat.
Ma w domu pełno plakatów.
Zakochała się w chłopaku ,który nie zwraca na nią uwagi.
Śpiewa.
&&&
Federico Pasquarelli
23 lata
Muzyk.
Gra na gitarze i śpiewa.
&&&
Natalia Ponte.
22 lata.
Przyjaźń z Ludmiłą.
Kocha życie, miła osoba.
Związana z Maximilianem.
Ma córeczkę.
Śpiewa.
&&&
Maximilian Ponte.
24 lata.
Urzędnik.
Związek z Natalia.
Ma 10 letnią córkę.
&&&
Tina Ponte
10 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Kocha życie.
&&&
Maddy Demortie.
11 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Zakochana.
&&&
Zac Malik
12 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Syn Pablo.
&&&
Marian Zoem.
13 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Syn Jade.
&&&
Mia Monda
12 lat
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
May Malik.
12 lat
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Siostra Zaca.
&&&
Norbert Zik.
14 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Buntownik.
&&&
Kamil Okarmus.
15 lat.
Chodzi do prestiżowej szkoły muzycznej.
Uwielbia grać na perkusji.
&&&
Camila Munder
20 lat.
Depresja.
Samotna.
Przyjaźni się z Franceską i Violettą.
Perkusistka w zespole Violetty
&&&
Franceska Comello.
21 lat.
W cichym związku z Diego.
Przyjaźni się z Violettą i Camilą.
Gra na gitarze w zespole Violetty
&&&
Diego Dominguez
23 lata.
W cichym związku z Franceska.
Ma wielu przyjaciół.
Urzędnik.
&&&
Violetta Castillo.
21 lat.
Optymistka.
W związku z Leon.
Kocha życie.
Utalentowana piosenkarka.
&&&
Leon Verdas.
24 lata.
W związku z Violetta.
Przyjaźni się z Andres, Diego, Maxi,
Piosenkarz w swoim zespole.
&&&
Andres Benito.
23 lata.
Perkusista w zespole Leona.
Optymista.
Pablo Malik.
35 lat.
Ma syna.
Związek z Angeles.
&&&
Angeles Malik.
33 lata.
Związek z Pablo.
Ma córkę.
&&&
Jade LaFontain
40 lat
Związek z Mathew.
Ma syna.
&&&
Mathew LaFontain
45 lat.
Ma syna.
Związek z Jade.
&&&
German Castillo.
50 lat.
Związek z Priscilla.
Ma córki.
Priscilla Castillo.
47 lat.
Związek z German.
Ma dwie córki.
&&&
Mandy Monrow
9 lat.
Mądra.
Realistka.
Kuzynka Federico.
Ma niesamowity głos.
Tyle w prologu za niedługo rozdzial 1 :*
Mrs Dark
2 kom od różnych os 1 rozdział.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
